Znajdują się Państwo na archiwalnej stronie Polskiego Związku Motorowego (archiwum.pzm.pl). 
Wszystkie aktualne informacje od 2026 roku dostępne są na nowej stronie: https://pzm.pl

Od 1 lipca, czyli od dwóch dni działa w Warszawie Strefa Czystego Transportu, a w zasadzie jej ogryzek, bo cel miasta ma dotknąć znacznie więcej osób niż obecnie. Z punktu widzenia GKPZ PZM najważniejsze jest, że w niezbyt lubianej SCT jest miejsce na zabytki. Przepisy w sprawie wyłączenia spod zakazu poruszania się klasyków po strefie są bardzo proste, ale po pytaniach, które otrzymujemy wynika, że jednak nie dla wszystkich jest to tak oczywiste. Na pewno swoje żniwo zbiera w tym temacie chaos w urzędzie miasta st. Warszawy. Urzędnicy ciągle mylą się "w zeznaniach" i niekiedy informacje docierające do ludzi są sprzeczne. Zatem postanowiliśmy opisać sytuację pojazdów zabytkowych w SCT w Warszawie.

Zanim przejdziemy do faktów, czyli wytłumaczeniu jak SCT działa, chcielibyśmy zaznaczyć, że poniższy tekst nie ma na celu wywoływania burzy na tematy polityczne i w tej kwestii nie zabieramy głosu, bo chcemy od polityki być daleko.

Strefa Czystego Transportu ruszyła 1 lipca. Na czym polega? Po wyznaczonym kawałku stolicy, głównie Śródmieścia i najbliższych centrum dzielnic, nie będzie można jeździć samochodami w pewnym wieku. Najpierw będą to ponad 27-letnie benzyniaki oraz 19-letnie diesle, ale potem, co dwa lata, ograniczenia będą rosnąć, by wreszcie w 2032 r. osiągnąć jedną z najbardziej restrykcyjnych stref czystego transportu w Europie (stać nas). Na koniec tego procesu po centrum i okolicach nie będzie można się poruszać samochodami wyprodukowanymi wcześniej niż w 2021 r. (diesle) i 2015 r. (benzyniaki). Jak to wygląda w szczegółach można zobaczyć w tabelce poniżej.

Nie będziemy się rozpisywać na ten temat, bo wszystko można wyczytać z tabelki. O tym jak strefa wygląda także można się dowiedzieć z rysunków. Nas interesują wyłączenia ze strefy. Do wyjątków od tych przepisów należą: motocykle, skutery, quady, pojazdy specjalne (kampery, karawany, pomoc drogowa, food trucki), pojazdy osób niepełnosprawnych i przez pierwsze cztery lata pojazdy osób płacących podatki w Warszawie i zameldowanych w Warszawie (całej Warszawie, nie tylko w strefie). Jeśli zaś do końca 2023 r. skończyłeś 70 lat i mieszkasz w strefie, możesz poruszać się samochodem, który miałeś przed początkiem 2024 r. To ukłon w stronę seniorów.

Okazjonalnie pojazdy niespełniające odpowiednich norm mogą wjechać do SCT cztery razy w roku. Nie ma konieczności zgłaszania zamiaru okazjonalnego wjazdu do strefy. To jest z kolei ukłon w stronę ludzi, którzy złośliwie i wbrew marzeniom warszawskich urzędników nie wymienią aut i w wypadku wyższej konieczności będą musieli wjechać do strefy lub dla ludzi przejeżdżających tranzytem i niekorzystających z obwodnic.

Pojazdy zabytkowe w SCT

Kolejną grupą uprzywilejowaną w SCT są pojazdy historyczne i zabytkowe. Najlepiej jeśli przytoczymy cały zapis Uchwały nr XCI/2974/2023 Rady Miasta Stołecznego Warszawy z 7 grudnia 2023 r., w załączniku nr 2:

- Pojazdy samochodowe historyczne rozumiane zgodnie z definicją określoną w art. 2 ust. 1 pkt 11 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2023 r. poz. 2500). Dla pojazdów wymienionych w art. 2 ust. 1 pkt 11 lit. c. ww. ustawy, przedstawia się kopię opinii rzeczoznawcy znajdującego się na liście rzeczoznawców samochodowych prowadzonej przez ministra właściwego ds. transportu zgodnie z art. 79 a ust. 6 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym.

Zatem aby było jaśniej, należy przedstawić również co to znaczy „pojazdy samochodowe historyczne rozumiane zgodnie z definicją określoną w art. 2 ust. 1 pkt 11 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych”:

- pojazd historyczny:
a) pojazd zabytkowy w rozumieniu przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym,
b) pojazd wpisany do księgi inwentarza muzealiów zgodnie z przepisami dotyczącymi ewidencjonowania dóbr kultury w muzeach,
c) pojazd mający co najmniej 40 lat,
d) pojazd mający co najmniej 25 lat i uznany przez uprawnionego rzeczoznawcę samochodowego za pojazd unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji;

Reasumując do strefy mogą wjechać pojazdy posiadające tzw. żółte blachy, czyli posiadające wpis do ewidencji ruchomych zabytków techniki, ponad 40-letnie (nie mające żadnych dodatkowych dokumentów) oraz ponad 25-letnie, posiadające opinię uprawnionego rzeczoznawcy, w której stwierdzono, że dany pojazd jest unikatowy i ważny dla udokumentowania historii motoryzacji w Polsce.

Naszym zdaniem sprawa jest prosta. Proszę nie słuchać pseudo ekspertów od rejestrowania pojazdów na tzw. żółte blachy, którzy w internecie zagabują, że „w SCT tylko żółte tablice” - to nie prawda. Jeśli wasz pojazd ma ponad 40 lat nie trzeba nic robić, wystarczy zgłosić pojazd jako wyjątek. W przypadku samochodów młodszych zgłaszając wyjątek należy do dowodu rejestracyjnego dołożyć także kopię wpisu do ewidencji jeśli pojazd posiada tablice dla pojazdu zabytkowego (lub jest wpisany, ale bez tablic, bo są takie wypadki) lub opinię rzeczoznawcy.

Uwaga! Jest tu podstęp. System w przypadku samochodów 40-letnich i starszych każe nam załączyć wpis lub opinię. To oczywiście błąd systemu i należy dołączyć byle co. Pytaliśmy o to w urzędzie i otrzymaliśmy nastęoującą odpowiedź:

- Informujemy, że przy najbliższej aktualizacji funkcja systemu zostanie poprawiona w taki sposób, aby osoba ubiegająca się o uprawnienie, posiadająca pojazd, który ukończył 40 lat nie musiała dodawać załącznika. Do czasu wprowadzenia zmian w systemie, w miejsce wymaganego pliku, proszę załączyć ponownie plik zawierający jedną ze stron dowodu rejestracyjnego.

Czy należy pojazd 40-letni lub na tzw. żółtych blachach zgłaszać do urzędu?

Choć urzędnicy często sami nie wiedzą co mówią, to jednak należy trzymać się oficjalnych wypowiedzi i pism. Według tego każdy wyjątek musi być zgłoszony poprzez stronę internetową lub osobiście w biurze ZDM przy ulicy Chmielnej. Nieważne, że zarówno samochód zabytkowy wpisany do rejestru i posiadający odpowiednie tablice oraz pojazd historyczny mający ponad 40 lat można łatwo można zweryfikować przez CEPiK. Wydawałoby się, że tylko auta z opiniami będą potrzebowały zgłoszenia i zielonej naklejki wydawanej przez ratusz, ale tak nie jest. Zatem warto pamiętać, że każdy wyjątek musi zostać potwierdzony przez urzędników (online lub osobiście w urzędzie).

W tej chwili naklejek nie ma i nie wiadomo kiedy będą, ale aby wjechać do strefy wystarczy, aby nasze auto było zatwierdzone przez system.

Niestety wiąże się to ze sporym opóźnieniem, gdyż urząd miasta nie nadąża za wnioskami i trochę, mówiąc żargonem motoryzacyjnym, zaczyna się zacierać. W odpowiedzi na nasze pytanie co ma zrobić kierowca, który wysłał zgłoszenie, ale nie otrzymał odpowiedzi, otrzymaliśmy następujący tekst:

- Odpowiadając na zgłoszenie informujemy, że wnioski rozpatrywane są w terminie do 30 dni. W związku z dużą liczbą wniosków nie jesteśmy w stanie określić dokładnego czasu realizacji. W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku zostanie wysłana wiadomość z informacją, w jaki sposób można uregulować opłatę za nalepkę. Uprawnienie do poruszania się po SCT będzie obwiązywać od dnia pozytywnego rozpatrzenia wniosku, nawet jeśli kierowca nie zdąży umieścić nalepki na szybie. Odpowiedź zostanie udzielona niezależnie od końcowego rezultatu.

Dlaczego urzędnicy są tak opóźnieni w swej pracy? Zaraz do tego dojdziemy, bo to poważna sprawa, którą warto uwypuklić.

Co z imprezami takimi jak rajdy i zloty AK Polski czy Youngtimer Warsaw?

Może się zdarzyć, że w SCT będą organizowane imprezy dla pojazdów zabytkowych i wśród uczestników będą samochody, które nie ukończyły 40 lat i nie mają opinii rzeczoznawcy lub takie, które czekają na odpowiedź urzędu w sprawie wyjątku. Co wtedy?

W sprawie SCT podczas konsultacji społecznych interweniowało wiele podmiotów, w tym także te związane z klasyczną motoryzacją. Były to PZM, Automobilklub Polski, ale także Fundacja Youngtimer Warsaw. Dzięki staraniom tej ostatniej grupy do wyjątków z SCT wpisano w załączniku nr 2 jeszcze jeden ustęp:

- Pojazdy samochodowe inne niż wymienione w ust. 1-7, które biorą udział lub są wykorzystywane w:
1) zgromadzeniu organizowanym stosownie do przepisów ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach publicznych (Dz. U. z 2022 r. poz.1389),
2) wydarzeniu kulturalnym - zgłoszone zgodnie z przedstawionym harmonogramem przez organizatora, na czas jego trwania oraz na maksymalnie jeden dzień przed i po planowanym zgromadzeniu albo wydarzeniu, nie więcej niż 10 dni w ciągu roku kalendarzowego.

W tym zapisie chodzi m. in. o rajdy, zloty i inne spotkania pojazdów zabytkowych. Oczywiście z tego zapisu mogą skorzystać także inne organizacje, niezwiązane z motoryzacją (manifesty, imprezy kulturalne, pikniki itp. Itd.). W przypadku Youngtimer Warsaw chodzi przede wszystkim o spotkania organizowane na błoniach PGE Stadionu Narodowego.

Tak się składa, że w środę 3 lipca jest organizowany pierwszy zlot Youngtimer Warsaw po wprowadzeniu SCT. Zapytaliśmy Adama Stanka, prezesa Fundacji YW, o to, czy udało się wykonać listę uczestników zgodną z przepisami:

- Mamy listę, przeprowadziliśmy odpowiednie zapisy. Na liście znajduje się aż 200 załóg, więc sprawa jest poważna. Widać ile ludzi ma problemy z wjazdem do SCT. W liście przekazanej do urzędu miasta musieliśmy podać numery rejestracyjne oraz markę, model i rocznik pojazdu – powiedział Adam Stanek.

W tym wypadku warto także pamiętać, że organizator musi reprezentować legalną formację (klub sportowy, fundację, stowarzyszenie, firmę), być w ogólnym harmonogramie imprez tej organizacji, która ów podaje na początku sezonu do urzędu, a także dobrze by miał jakąś umowę lub inny dokument z zarządcą miejsca, w którym impreza się odbywa (jeśli teren nie należy do organizatora).

Na czym polega problem SCT?

Nie wiemy czy GKPZ PZM jest stroną do tego by orzekać czy SCT jest dobre czy nie. Ale wydaje się nam, że popełniono spory błąd wprowadzając ów w tej chwili.

Z jednej strony urząd miasta dysponuje badaniami, w których zdecydowana większość warszawiaków jest za wprowadzaniem takiej strefy, z drugiej strony od samego początku SCT wywoływało spore kontrowersje i protesty mieszkańców Warszawy. Oczywiście tych bardziej zorientowanych w tym, co dzieje się w mieście. Bo, jak dobrze wiemy, wiele osób nie ma czasu śledzić doniesień z posiedzeń rady miasta i nawet w tej chwili siedzą spokojnie w fotelach, nie wiedząc, że ich KIA z 2014 r. albo Dacia 1.5 dCi z 2019 r. wkrótce także będą musiały zniknąć z ulic Warszawy.

Czy jesteś za wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu, która w ewidentny sposób poprawi jakość powietrza w centrum miasta? Mniej więcej tak brzmi większość pytań w ankietach przeprowadzonych przez organizacje chcące ograniczyć ruch w miastach lub promujące pojazdy lokalnie zeroemisyjne. Wówczas zdecydowana większość ludzi odpowiada "tak" i w sumie przy tak postawionym pytaniu nie ma w tym nic dziwnego. Tym bardziej, że z badań wynika, że ok. 50 proc. ludzi w Warszawie nie ma samochodu w ogóle lub używa w poruszaniu się po mieście komunikacji zbiorowej lub chodzi pieszo. Inaczej wyjść nie mogło.

A co gdyby pytanie zadać w ten sposób: Czy jesteś za wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu, według której za kilka lat do centrum miasta i dzielnic ościennych nie wjedziesz pojazdami wyprodukowanymi w 2021 r. (dla diesli) i 2015 r. (dla benzyniaków). Wówczas poparcie byłoby z pewnością mniejsze, bo okazało by się, że SCT dotyka bezpośrednio bardzo wielu mieszkańców. Niektórzy twierdzą, że 77 proc., ale to także nie jest do końca prawda, bo nie wiadomo jak to będzie wyglądać w roku 2032. Tak czy owak procent mieszkańców niemogących wjechać do centrum będzie wówczas ogromny.

Kolejnym dowodem na to, że SCT nie jest zbyt lubiane przez społeczeństwo jest zachowanie magistratu. We wszelkich przekazach medialnych, jak i reklamach rozwieszonych w mieście, urzędnicy zapewniają, że "Warszawa odetchnie" i będzie to spora zmiana dla naszego zdrowia oraz samopoczucia. Z drugiej strony na pytanie o mniej zamożnych mieszkańców Warszawy, którzy po prostu nie mogą sobie pozwolić na nowsze auta, a samochód jest im potrzebny do pracy, rozwożenia dzieci do szkoły, jeżdżenia do lekarza i z wielu innych powodów, miasto tłumaczy, że problem ten dotyka zaledwie 3 proc. kierowców, a licząc liczne wyłączenia będzie to zapewne 1,5 proc., więc problem jest znikomy. I tutaj widać jak na dłoni, że miasto boi się wściekłych kierowców, którzy co dwa lata będą się dowiadywać, że ich pojazdy nie wjadą do strefy. Na razie rzeczywiście sprawa dotyka niewiele osób, ale sukcesywnie będzie się to zmieniało. W końcu gdyby chodziło o 3 proc. samochodów, to gdzie w tym wszystkim poprawa jakości powietrza? Ograniczenie, aby było skuteczne, musi dotyczyć kilkudziesięciu procent mieszkańców stolicy, którzy jeszcze o tym nie wiedzą. A dlaczego nie wiedzą?

20-letni samochód to grat!

Gdy myślicie o 20-letnim Fordzie, to jaki macie wóz w głowie? Może Escorta, takiego montowanego kiedyś w Płońsku? Niestety 20-letni Ford to Focus II, z silnikiem diesla typu Common Rail, spełniający normy Euro 3/4, który jest w miarę nowoczesnym pojazdem, używanym przez twojego wujka, brata i sąsiada. To wciąż bardzo popularne pojazdy, które nadal mogą służyć do wygodnej jazdy na co dzień. Na tym polega problem – ludzie pytani o Strefę Czystego Transportu mają w głowie Daewoo Tico, Fiata 125p i Lublina. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że wkrótce przepis dotknie także jego Volvo XC90 z 2020 r., które przed chwilą kupił za ciężkie pieniądze na rynku wtórnym, zaś narracja urzędników idzie mniej więcej w takim kierunku: "spokojnie, dziś problem was nie dotyczy, to tylko margines, ale powietrze się poprawi, tak, tak". No nie. Aby coś się poprawiło ruch trzeba ograniczyć w bardzo dużym stopniu i tego nikt nie mówi oficjalnie, a ograniczenia dotykają bezpośrednio osób najmniej zamożnych, dla których zamiana wozu z rocznika 2004, na taki z 2022 to "mission impossible".

Można powiedzieć, że samochód nie jest niezbędny w mieście, szczególnie takim jak Warszawa. To prawda. Ale powiedzcie to matkom i ojcom wożącym dzieci do szkoły, lekarza czy na zajęcia pozalekcyjne albo ludziom mającym chorych seniorów w rodzinie lub mającym ledwo zipiący interes, który pozwala im jedynie przeżyć do pierwszego.

Warto także wspomnieć o tym dlaczego panuje chaos informacyjny i takie kolejki w oczekiwaniu na odpowiedź o wyłączenie. Włodarze miasta najprawdopodobniej mają jakieś badania, które ewidentnie wskazują, że pełne informowanie o strefie jest bardzo niebezpieczne. Dowód? Kampanie informacyjną o SCT rozpoczęto 8 czerwca, dzień po wyborach do europarlamentu. Wcześniej o SCT było cicho i dbano o to, by nikt za bardzo o tym nie mówił. W tej chwili urzędnicy mają pełne ręce roboty, bo ich skrzynki mailowe pękają od zgłoszeń o wyłączenie od zakazu wjazdu do SCT. Ludzie dzwonią, dopytują, przychodzą do urzędu. Panuje pełna dezinformacja, bo zabrakło czasu na odpowiednie poinformowanie ludzi o planowanym na 1 lipca 2024 r. zakazie. Takie rzeczy robi się z dużo większym wyprzedzeniem, tak aby wszyscy zdążyli się do zaistniałej sytuacji przygotować. Chodzi tu także o urzędników, którzy siedzą za okienkami i przy telefonach – oni dzięki takim, a nie innym decyzjom władz najprawdopodobniej pracują w tej chwili w dużym stresie i z krzykami niezadowolonych petentów nad głową.

Do całości dochodzi obraz chaosu w urzędach. Urzędnicy przy telefonach nie wiedzą, jakie pojazdy mogą być wyłączone ze strefy, a jakie mają całkowity zakaz. Co innego mówią urzędnicy w okienku, co innego afisze, a jeszcze coś innego ogłoszenia w internecie. Na infolinii jednego dnia ktoś w słuchawce mówi, że pojazd zabytkowy na tzw. żółtych tablicach musi mieć zieloną naklejkę na szybie, która upoważni go do wjazdu, drugiego dnia, ktoś inny mówi, że nie musi, bo przecież zabytek widać od razu.

Jak będzie kara za wjazd do SCT nieodpowiednim pojazdem?

Kara jaką przewidziano za wjazd do SCT bez uprawnień, gdy już wyjeździmy nasze 4 wjazdy gratisowe, wynosi 500 zł.

Należy zadać pytanie czy system będzie szczelny? Na razie wygląda na to, że nie. Uprawnienia do sprawdzania ma straż miejska i policja. Jak wiemy policjanci mają znacznie bardziej odpowiedzialne zajęcia, więc będą sprawdzać SCT tylko przy okazji innych czynności służbowych – tak przynajmniej nam się wydaje. Straż miejska będzie mogła sprawdzać samochody podczas standardowych patroli, na wyrywki – zobaczą przejeżdżający przez centrum pojazd w ich mniemaniu niespełniający wymogów SCT – sprawdzą w systemie czy mają rację i ew. dadzą mandat lub odnotują jeden z 4 przejazdów.

Straż miejska ma także jedną kamerę przenośną, którą można ustawić na dowolnym skrzyżowaniu. Kamera skanuje numery rejestracyjne, a strażnicy będą musieli wyłapać samochody podejrzane o bycie "poza prawem". Czy to się sprawdzi? Testy były robione, ponoć co 7 minut wjeżdża w strefę samochód niedozwolony.

Wygląda na to, że system będzie dziurawy i nasz czwarty wjazd do strefy może być pierwszym w tabelce straży miejskiej, gdyż prawdopodobieństwo złapania jest w tej chwili niskie.

Zdjęcie: Michał Leśniewski

Pojazdy zabytkowe: