Znajdują się Państwo na archiwalnej stronie Polskiego Związku Motorowego (pzm.pl).
Wszystkie aktualne informacje od 2026 roku dostępne są na nowej stronie: https://pzm.pl
Marian Stoch i Bartosz Balicki nie zwalniają tempa i na pocątku czerwca wystąpili w kolejnym rajdzie sygnowanym logotypem Mille Miglia. Stoch jako jedyny zawodnik na świecie wystąpił w tak dużej liczbie międzynarodowych edycji tego legendarnego rajdu.
Warm Up 1000 Miglia 2025 w Szwajcarii rozpoczęło się w czwartek, 5 czerwca, w okolicy Berna. Piątkowa trasa wynosiła ok. 250 km po regionie Jura. Dzień później uczestnicy mieli okazję przemierzyć ok. 280 km wśród krajobrazów pięknego Valais. Niedziela to już relaksacyjny przejazd na odcinku 80 km po lokalnych drogach.
Do rajdu mogli zapisać się właściciele aut wyprodukowanych przed 1976 r. Jedyna polska załoga przyjechała do Szwajcarii Chryslerem 75 z 1928 r. – jak się potem okazało był to najstarszy pojazd w imprezie i dlatego otrzymał pierwszy numer startowy. Warto zaznaczyć, że Stoch jest jedynym człowiekiem na świecie, który ukończył pięć różnych rajdów z serii 1000 Miglia. Były to imprezy we Włoszech (ta najbardziej klasyczna i najbardziej znana), Argentynie, USA, Japonii i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Jak na standardy 1000 Miglia edycja szwajcarska była nieduża, wystartowało 31 załóg ze Szwajcarii, Włoch, Anglii, Niemiec i Polski. Ale kameralny charakter imprezy nie wynikał z braku chętnych, tylko ze względów ograniczonej infrastruktury, czyli pojemności parkingów i obiektów na trasie. Wobec tego nie łatwo było się dostać na listę startową.
- Rajd liczył niecałe 800 km do przejechania w trzy dni. Wystartowaliśmy bardzo dobrze i mieliśmy szanse na dobry wynik. Niestety w drugim dniu rajdu bardzo stromy podjazd – 28 proc. (najbardziej stroma droga publiczna w Europie) nas pokonał. Na jednym z zakrętów byliśmy zmuszeni poprawić winkiel - był zbyt ciasny na promień skrętu Chryslera, zgasł nam samochód i już nie zapalił. Droga była bardzo wąska i kreta, więc ją zablokowaliśmy. Po weryfikacji usterki okazało się, że przeskoczył łańcuch rozrządu i dalsza jazda nie była możliwa. Musieliśmy się wycofać z rajdu – podsumował występ polskiej załogi Bartosz Balicki.
- Wielka szkoda, bo do momentu awarii mieliśmy bardzo dobre wyniki i była szansa na „pudło” – dodał Marian Stoch.



- Archiwum